Gardenia 2020 – podsumowanie

Od zakończenia Międzynarodowych Targów Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu GARDENIA 2020 minął już ponad tydzień, a ja dopiero dziś publikuję moje osobiste wrażenia z targów. Wiele razy odwiedzałem to największe w Polsce wydarzenie ogrodnicze, ale tym razem pojechałem tam jako gość i jeden z prelegentów. Bardzo dziękuję Dyrektor Gardenii Pani Paulinie Manieckiej oraz Redaktor Naczelnej Lidera Biznesu Pani Klaudynie Bogurskiej Matys za zaproszenie mnie i umożliwienie zaprezentowania kilku ciekawostek o zimozielonych roślinach liściastych.

Podziękowania jeszcze będą, teraz wróćmy do moich wrażeń.

Planowałem przyjechać do Poznania już przed południem, tak aby zdążyć na oficjalne otwarcie targów. Jednak życie i chwilowe problemy rodzinne pokrzyżowały moje plany i na teren Gardenii wszedłem tuż po 15.00. Od razu spotkałem moich dobrych znajomych. Przywitaniom nie było końca.

Teraz trochę się polansuję, a co!

Gardenia nie może się odbyć bez wieczornych spotkań towarzyskich. Ale o tym, co się działo wiemy tylko my. A działo się!

Drugiego dnia targów od rana znów się lansowalem. Najpierw z “zabawkami” dla dużych chłopców, a potem z cyklamenami.

Tych “zabawek” w Poznaniu nie brakowało. Różne mniejsze i większe traktorki, spychacze, kosiarki, również samojezdne. Podnośniki i wiele innych mniej lub bardziej mi znanych urządzeń i pojazdów. Cała hala była nimi wypchana po brzegi.

W tym roku po raz pierwszy w targach wziął udział mój kolega Tomek Szostak, który prowadzi projekt “Busem przez polskie ogrody” oraz zarządza blogiem “Z ogrodem na TY“. To już trzeci sezon projektu. Inny mój kolega Wojtek Wardecki (w-ogrodzie) prowadził warsztaty tworzenia wianków z sukulentów. I sam nie wiem jak to się stało, że nie mam z nimi zdjęć.

Na targach nie mogło zabraknąć doniczek, nasion traw, nawozów, różnego rodzaju ziemi kwiatowej czy ogrodniczej. Były tu także różne akcesoria dla ogrodników, takie chociażby jak gustowne obuwie.

Jak co roku nie zabrakło różnych ozdób zarówno do ogrodu jak i do altany czy nawet do domu. Niektóre były naprawdę piękne i gustowne, chociaż o gustach się nie dyskutuje.

Na kiermaszu, który czynny był w piątek i sobotę można było kupić cebule i kłącza kwiatów, sadzonki róż, rośliny oraz różne ozdoby ogrodnicze, takie jak wodotryski czy biżuteria ogrodowa Przemka Gronowskiego “Rdzą malowana“.

Spacerowałem po targach, co chwila spotykałem kogoś znajomego. To m.in. Małgosia spod Łodzi, Agnieszka – Ogród mówi, Agnieszka – Centrum Ogrodnicze Katarzynka, Jacek – Rok w ogrodzie, Witek – Rok w ogrodzie, Bożka – Zielona Bombonierka, Iwona – Elfik, Wojtek – Mała architektura, Łukasz – Bez ogródek, Asia – Oaza zieleni, Druga Iwona – U Iwonki w ogródku, Artur – Arczi, Magda – Nie tylko o ogrodach a przede wszystkim Asia – Offgrodniczka. Wieczorem wspólnie omawialiśmy wrażenia z targów. Jeśli kogoś pominąłem to bardzo przepraszam.

W tym roku Gardenia bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ilością roślin zimozielonych, w tym tych liściastych. Poniżej przepiękne sośnice japońskie i ostrokrzew kolczasty.

A to już szydlica japońska.

Skimie japońskie. Cudeńka!

Wspaniałe dekoracje z pierisów japońskich i kiścieni.

Na wielu stoiskach były piękne aranżacje z bluszczy pospolitych i kolchidzkich czy trzmielin pnących.

Ta szydlica powaliła mnie na kolana. Na moje nieszczęście była już zamówiona. A może i szczęście, bo kosztowała majątek. Cena trzycyfrowa.

Zachwyciło mnie stoisko jednej z holenderskich firm ogrodniczych.

No i tutaj nie wytrzymałem. Jegomość ze zdjęcia poniżej wrócił ze mną do domu. To przepiękny zielono-złoty barwinek większy.

Spodobały mi się też kompozycje z roślin, które w klimacie środkowej Polski mogą rosnąć jedynie w oranżerii. Mimo to są piękne. Dobrze, że nie mam oranżerii.

I tak chodziłem pomiędzy stoiskami, wzdychałem z zachwytu. Oczami wyobraźni widziałem niektóre rośliny żywcem przeniesione do mojego ogrodu. Ale obiecałem sobie, że nic więcej nie kupię. Teraz trochę żałuję, ale… było, minęło. Następna Gardenia już za niecały rok. Kupię sobie Żuka i wtedy ruszę tam na zakupy.

Oprócz krzewów na wielu stoiskach były też byliny i kwiaty. Jestem zachwycony stoiskiem, które widać na 3 poniższych zdjęciach. I chociaż nie powinienem reklamować nikogo za darmo to tutaj złamię swoją obietnicę. To stoisko szkółki Barcikowscy. Dla mnie rewelacja. Zobaczcie ten stolik! I te dekoracje!

Potem znów wróciłem “w krzaki”. Na koniec obejrzałem magnolie i pojechałem do hotelu przygotowywać się na wieczorne przyjęcie branżowe. W jednej sali bawiło się 700 osób! Ależ była impreza!

W sobotę rano szybko się wykąpałem, ubrałem, wymeldowałem z hotelu i pojechałem na targi. O 11.00 miałem pierwszą prezentację. Tak się rozgadałem, że ledwie zdążyłem przejść na drugą salę, gdzie o 12.00 miałam kolejną prezentację. Obie na ten sam temat, ale oczywiście nie identyczne. Opowiadałem o warunkach uprawy zimozielonych roślin liściastych. Obalałem różne mity na ich temat i przekazywałem swoje doświadczenia. Było sporo pytań, a na koniec brawa. Dziękuję serdecznie 🙂

Jeszcze  raz bardzo dziękuję Dyrektor Gardenii Pani Paulinie Manieckiej oraz Redaktor Naczelnej Lidera Biznesu Pani Klaudynie Bogurskiej Matys za zaproszenie mnie na Targi. Dzięki Wam podzieliłem się ze słuchaczami swoją wiedzą i doświadczeniem. A oni dzięki Wam mogli to wszystko obejrzeć i usłyszeć.

17
Dodaj komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
11 Odpowiedzi na wątki
1 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
7 Autorzy komentarzy
OlgaMichałZacisze LenkiLuiza - Skrzacik w ogrodzieAndrzej Zawadzki Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Iwona
Gość
Iwona

Stoisko Szkółki Barcikowski było najładniejsze. Dziękuję za miłe spotkanie Andrzej. Pozdrawiam.

Beata
Gość
Beata

Dziękuję za to, że mogłam przynajmniej przez tego bloga przenieść się na tą wystawę szkoda, że na Śląsku takich nie ma.

Michał
Gość
Michał

Cieszę się, że się panu podobało w moim (dawnym) mieście:) byłem kiedyś na Gardenii jak mieszkałem jeszcze w Poznaniu. Na zdjęciach nie widziałem żadnych hitów jak choćby zimozielone magnolie i dęby, które uwielbiam i mam w ogrodzie. Powinni rozszerzyć te targi.

Luiza - Skrzacik w ogrodzie
Gość
Luiza - Skrzacik w ogrodzie

Super podsumowanie. Szkoda, że w tym roku było tak mało wystawców, niż w poprzednim. A może czas pomyśleć o oranżerii? Żałuję też, że nie mogłam być na Pana wystąpieniu, może za rok? 😉

Zacisze Lenki
Gość
Zacisze Lenki

Jaki elegancki…:) Gratuluję Andrzeju kolejnego sukcesu. Dziękuję za super fotorelację z targów. Z takiego miejsca trudno wyjść nic nie kupiwszy. Pozdrawiam serdecznie.

Olga
Gość
Olga

Mnie polscy szkółkarze irytują. Stale pokazują to samo – setną wariację na temat żywotnika i najwyżej oferują import z Holandii jak ktoś chce coś ciekawszego. Ale żeby samemu uprawiać zimozielone liściaste to już zbyt skomplikowane.
Nigdzie nie mogę dorwać Ilex penduculosa. Nawet Havlis wyprzedał co miał. Są dwie małe żeńskie sztuki w Holandii, ale koszt transportu wyższy od sadzonek 🙁 Tyle jest ciekawych ostrokrzewów, w tym drzewiastych i odpornych, a u nas szkółkarze tłuką te wolno rosnące Meservy. Normalnie skręca mnie z frustracji to zacofanie polskiego rynku.