Wrzesień 2019 w ogrodzie i nie tylko

Kolejny miesiąc przeleciał jak z bata strzelił. Nie wiadomo kiedy, za szybko, za chłodno… Dziś zapraszam na comiesięczne podsumowanie tego, co działo się w ogrodzie. Ale nie tylko, bo wrzesień obfitował w różne wydarzenia.

Miesiąc rozpoczął się od pięknej pogody i ponad 30-stopniowego upału. Niestety, już 2 września zrobiło się chłodniej. Na szczęście przez cała pierwszą połowę miesiąca temperatury, poza 8 września, przekraczały w dzień 20-24 stopnie.

We czwartek 05 września odwiedziłem Międzynarodową Wystawę Zieleń to Życie. W tym roku nie zwiodłem się. Na Wystawie i na towarzyszącym jej kiermaszu było ogromna różnorodność roślin. Wg mnie po raz pierwszy w historii Wystawy było aż tyle różnych roślin przyjaznych owadom zapylającym. Nie zabrakło oczywiście zimozielonych roślin liściastych i pięknych bukietów czy kompozycji kwiatowych.

Tymczasem w ogrodzie w pierwszej dekadzie września było bardzo zielono i gwarnie. Kwitła większość moich bluszczy. Popołudniami dookoła był jeden wielki bzyk.

Przełom I i II połowy września to kolejny, skokowy spadek temperatur. Było słonecznie, ale dość chłodno. W ciągu dnia termometry wskazywały ok. 17-18 stopni, a nocami nawet tylko 4 czy 6 stopni C. To wyniki poniżej wieloletniej średniej.

Na początku II połowy września w skrzynce na listy mój tata znalazł miłą niespodziankę. Aż mi się łezka w oku zakręciła.

Pod koniec II dekady miesiąca odwiedziłem wspaniały, egzotyczny ogród Waldemara. Cudowna roślinność i wspaniała atmosfera. No i smak pomarańczy czy cytryn zerwanych z roślin rosnących w gruncie w ogrodzie (w Polsce) nieoceniony! Dzięki Waldek 🙂

W międzyczasie w ogrodzie pojawiły się nowe byliny zimozielone. To paprocie i paprotnik.

Trzecia dekada września to wciąż dosyć niskie temperatury. Na szczęście ostatnie dni września przyniosły ocieplenie. W ogrodzie powoli robiło się jesiennie. Można powiedzieć, że Pani natura kroczyła zgodnie z kalendarzem. Było pięknie i kolorowo, a na trawniku rozpoczął się jesienny wysyp grzybów.

Ostatni weekend września był idyllicznie piękny, słoneczny i dość ciepły. Aż nie chciało się wierzyć, że to jesień, bo temperatury zbliżyły się do tych, które notujemy w czasie przyjemnego, niezbyt gorącego lata. Biegałem po ogrodzie z aparatem i cieszyłem się z pięknych, jesiennych chwil.

Poniedziałek 30 września, ostatni dzień miesiąca… Totalne załamanie pogody i okropne wichury. Deszcz lał się strumieniami, a wiatr wiał nawet z prędkością przekraczającą w porywach 100 km/h. Bałem się o drzewa i o ogród. Na szczęście tym razem obyło się bez szkód.

Wrzesień za nami. Jesień trwa w najlepsze. Jesień kapryśna, ze słońcem, chmurami, deszczem, chłodem… Najbliższe kilka nocy może w niektórych częściach Polski przynieść przymrozki. Ciekawe, czy u nas też będzie na minusie? Jeśli tak, to żegnajcie pelargonie, begonie, niecierpki. Lato pożegnaliśmy, ale byłoby dobrze jeszcze nie żegnać się z letnimi kwiatami. Czas pokaże… Od wtorku ma być coraz cieplej.

Serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin portalu.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
2 Autorzy komentarzy
Andrzej ZawadzkiŁucja-Maria Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Łucja-Maria
Gość
Łucja-Maria

Mogę godzinami patrzeć na Twoje słoneczne zdjęcia. Lubię te miękkie promienie słońca. Czyż drzewa w promieniach jesiennego słońca nie wyglądają zjawiskowo? ja jestem nimi oczarowana. Och! marzą mi się wrześniowe temperatury. Jaka szkoda, że to już przeszłość!
Dzisiaj typowo jesienny dzień, szary, deszczowy i bardzo chłodny, wręcz zimny. Nie jestem i nigdy nie byłam stęskniona za taką jesienią! Nocą mają być przymrozki. Na szczęście w warzywniku wszystko uprzątnięte. Zostało jeszcze kilkanaście selerów, groszek zielony (jemu przymrozek nie jest straszny)i troszkę buraczków na botwinkę (zasiane w sierpniu) mam nadzieję, że tym warzywom nic się nie stanie.
Andrzejku, życzę miłej, słonecznej niedzieli:)