Koniec września w latach 2012 – 2019

Witajcie. Dawno już nie było żadnego posta, w którym porównuję ogród w różnych latach. Dziś nadarza się na ku temu świetna okazja. To przecież koniec miesiąca! Podsumowanie tegorocznego września w Zimozielonym ogrodzie opublikuję za kilka dnia. Dziś za to zapraszam na wycieczkę znanym Wam już zapewne wehikułem czasu. Po wejście proszę wygodnie usiąść i zapiąć pasy. W przypadku sytuacji awaryjnej… Nie, nie. Nie ma sytuacji awaryjnej. Ruszamy w przeszłość.

Zaczynamy od 2012 roku. To był piękny, słoneczny i ciepły koniec miesiąca. W ogrodzie było już nowe oczko wodne, ale brakowało jeszcze wieli setek nasadzeń, które pojawiły się w ciągu kilku następnych lat. W roku 2012 w Zimozielonym ogrodzie wciąż dominował trawnik.

Koniec września 2013 przywitał nas dosyć niską, ale jeszcze dodatnią temperaturą i mgłami. Z biegiem dnia mgły ustępowały i pojawiało się słońce. Było pięknie, ale już tak bardzo jesiennie. Ogród wciąż jeszcze bardzo odbiegał od obecnego kształtu. Roślin było również wielokrotnie mniej.

Teraz przenosimy się na koniec września 2014. W ogrodzie praktycznie bez zmian, w pogodzie podobnie.

Wrzesień 2015 to początek rewolucji w kształcie ogrodu. Likwidacja sporej części trawnika i dosadzenie wielu krzewów, w tym azalii wielkokwiatowych. A pogoda dalej letnia.

2016 – wrześniowa rewolucja jesienna. Tu znów zmieniło się dużo. Zmiany w trawniku, przenoszenie obrzeży, dosadzanie nowych krzewów… Działo się!

We wrześniu 2017, czyli raptem dwa lata temu powstał przesmyk rozdzielający zachodnią część ogrodu od wschodniej. Przesmyk połączył oczko wodne i egzotyczny zakątek z laskiem ostrokrzewowym. Koniec września był ciepły i słoneczny. Liście co prawda spadały z drzew jak szalone, ale dzięki ładnej pogodzie co kilka dni można je było z przyjemnością wygrabiać z trawnika.

We wrześniu 2018 nie było wielkich zmian w ogrodzie, za to przybywało roślinek. Pogoda wyjątkowo sprzyjała jesiennym pracom ogrodniczym.

Kolejne wielkie zmiany przyniósł ten sezon. Ponad 100 nowych roślin. Korekta założeń ogrodowych, przesadzanie niektórych krzewów, no i sadzenie nowych. Pisałem o tym w wielu tegorocznych postach, zajrzyjcie  do archiwum bloga w prawej części strony.

Ogród jest wreszcie dojrzały i osiągnął (chyba) docelowy kształt. Mam przynajmniej taką nadzieję. Spełniło się wiele moich marzeń ogrodniczych. Zostało jeszcze jedno – pieris floribunda czyli pieris kwiecisty, zwany tez amerykańskim. Wciąż szukam sadzonek tej rośliny, ale na naszym rynku praktycznie są niedostępne.

Tegoroczny koniec września był do wczorajszego wieczora wspaniały. Trochę opadów, ciepło i sporo słońca, szczególnie w ostatni weekend września. Od wczoraj pada, dziś natomiast popołudniu nad moją okolicę dotrze front z wichurami. Mam nadzieję, że nie wyrządzi on żadnych szkód ani w ogrodzie ani w okolicy. Oby tylko obyło się bez zniszczeń.

A jakie plany na październik? W ogrodzie nieustanne sprzątanie i grabienie liści. No i jeszcze parę garści nawozu jesiennego na trawnik. A na portalu… Tu pojawi się seria postów o moich bluszczach. Będzie tego sporo i na pewno przeciągnie się na listopad. Nie mogę codziennie zanudzać Was bluszczami. Po za tym relacje z codziennego życia ogrodu i kilku miejsc, które zamierzam odwiedzić w nadchodzącym miesiącu.

Serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin portalu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o