Kamelia japońska Arctic Rose
Gdy dziś rano wstałem, a dla mnie rano oznacza mniej więcej 07.30 albo 08.00, a czasami nawet 09.00 po rytualnym “pipi” i umyciu buzi i rączek poleciałem po aparat i zrobiłem kilka zdjęć z balkonu. Na ogół najpierw jem śniadanie, ale dziś mój brzuszek musiał chwilę poczekać. Widok był cudowny. Poranek i popołudnie to te części dnia, kiedy w moim ogrodzie jest trochę słońca. Słońce wspaniale odbijało się w oczku wodnym i pięknie oświetlało północną i centralną część ogrodu.


W części południowej zawsze jest cień i tylko niektóre promienie naszej dziennej gwiazdy przenikają przez korony coraz gęściejszych drzew.

Pierwszym pomysłem było napisanie posta o porannym słoneczku i pięknych widokach, ale wiem, że mogłoby to Was zanudzić. Zbyt często pisze bowiem o pogodzie, a nie o roślinach. I dlatego zdecydowałem się żeby pokazać kilka ujęć ogrodu oświetlonego porannym słońcem, ale sam post poświęcony jest pewnej ciekawej roślinie, po którą w maju pojechałem aż za Poznań. Nie był to oczywiście jedyny zakup. Samochód w drodze powrotnej wyglądał jak dżungla.

Ta roślina to kamelia japońska Arctic Rose. Róża Arktyki uważana jest za najbardziej mrozoodporną i zimotrwałą kamelię. Została wyselekcjonowana przez Amerykanina Williama Ackermanna i często jest nazywana jego nazwiskiem. Nie zdziwcie się więc jeśli gdzieś natraficie na kamelię Ackermann.

Różne źródła podają, że może ona rosnąć nawet w strefie USDA 6A. Czyli powinna wytrzymywać spadki temperatur do ok. -23 stopni. Więcej o strefach mrozoodporności przeczytacie TUTAJ. Preferuje miejsca półcieniste, zaciszne i osłonięte od mroźnych i wysuszających wiatrów. Nie należy jej także narażać na promienie zimowego czy wczesnowiosennego słońca. Sadzimy ją w lekko kwaśnej, próchniczej i dość wilgotnej, żyznej glebie.

Kamelia ta kwitnie wiosną, zależnie od pogody w kwietniu lub maju. Podobnie jednak jak azalie czy różaneczniki pąki kwiatowe zawiązuje już latem poprzedniego roku. Rozwiną się one jednak dopiero za 8 miesięcy. Kwiaty powinny być czerwone i pełne, ale czas pokaże czy np. nie będą różowe.


Jej liście są znacznie mniejsze od popularnych lecz mniej odpornych na mrozy kamelii japońskich dostępnych w wielu sklepach ogrodniczych. I to mnie dziwi bo różne markety, których nazw nie wymienię sprzedają właśnie te kamelie, które raczej naszej zimy nie przeżyją w ogrodzie. Kamelii Ackermann praktycznie nigdzie nie ma.

To mój kolejny eksperyment ogrodniczy i czas pokaże czy będzie on udany. Ale jak zapewne wiecie robiłem już mnóstwo takich eksperymentów i wiele z nich zakończyło się powodzeniem. Jak będzie z kamelią? Czas pokaże, a ja na pewno napiszę o tym na portalu.

Serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin strony www.zimozielonyogrod.pl

Jestem bardzo ciekawa, czy przetrwa pierwszą zimę. Miałam kiedyś C. x williamsii ‘Water Lily’. Dopóki stała w domu, w lecie na balkonie, ładnie zawiązywała pąki kwiatowe, ale na przedwiośniu prawie wszystkie zrzucała. Wysadzona do gruntu, nie przeżyła zimy, ale też nie była okryta – to był mój wielki błąd. Zasugerowałam się informacją, że znosi do -18 st.
Witam Pani Magdo 🙂 Też jestem ciekaw czy sobie poradzi z zimą. Na amerykańskich stronach internetowych piszą, że jest nie tylko mrozoodporna ale też zimotrwała. A to bardzo ważne, żeby zniosła dłuższe okresy z mrozem. Na pewno będę na bieżąco ja obserwował i pisał co się z nią dzieje. To taki mój kolejny eksperyment 🙂 Ale skoro rośnie u mnie bluszcz algierski (w gruncie), to może i ta nowa odmiana kamelii da radę 🙂 Zobaczymy, trzeba ryzykować 🙂 Serdeczności 🙂
I ja lubię patrzeć na ogród o poranku 🙂 No, może trochę wcześniej bo z Ciebie to śpioch!
Ciekawe jak zadomowi się Twoja kamelia – to piękna roślina ale mało odporna na nasze warunki. Może ta odmiana okaże się szczęśliwym zakupem. Trzymam kciuki i cieplutko pozdrawiam.
To dość nowa odmiana, powstała w USA i podobno tam zimuje w strefie 6A USDA, czyli powinna u mnie spokojnie bez okrycia wytrzymać zimę. Ale… z tymi strefami to różnie bywa, u mnie niby jest 6B, ale czasami wyskakują mrozy rzędu -26 stopni, czyli tak jak w strefie 5B. Trzeba ryzykować, mój ogród jest osłonięty i zaciszny i zimuje tu sporo roślin, które 2 kilometry dalej natychmiast by przemarzły. Las jednak robi swoje i ma swoje plusy. Serdeczności Ewuniu, trzymaj kciuki a ja wiosną opiszę jak się miewa kamelia 🙂 Aaaa, ja jestem sową, a w zasadzie panem sowa. Chodzę… Czytaj więcej »
Chodzisz spać po północy? Ja już przysypiam.
Kamelie to piękne rośliny, a ich kwiaty pachną przecudnie. Mam nadzieję, że Twoja zakwitnie wiosną.
Miałam kiedyś kamelię, niestety zawsze zrzucała pąki. Nigdy nie zakwitła. Wysadzona do gruntu mimo otulenia, zmarzła.
Pozdrawiam serdecznie:)
Tak, jestem sowidłem 🙂 Pan Sowa, ale nie ten z Kubusia Puchatka 🙂 Ta moja kamelia to zupełnie nowa odmiana, w Stanach rośnie nawet pod Chicago. Zobaczymy jak sobie poradzi, ale skoro rośnie u mnie bluszcz algierski (to ten z dużymi liśćmi) to może i kamelia urośnie. Oby przetrwała 🙂 Serdeczności Lusiu.