Letnia reanimacja trawnika

Kilka dni temu, w ostatni poniedziałek pisałem o fatalnym wpływie na trawnik suszy i ekstremalnie wysokich temperatur. Susza trwa od wielu tygodni. Na szczęście wraz z początkiem lipca nadeszło ochłodzenie. I chociaż dla urlopowiczów to smutna wiadomość, mnie to uradowało. Pod koniec czerwca termometry wskazywały prawie 40 stopni C w cieniu. Na początku lipca już tylko 32, a od kilku dni temperatury wahają się w okolicach 20-25 stopni. Ideałem byłoby 26-30 stopni w cieniu i nocne opady deszczu. Niestety, jest coraz bardziej sucho. We wtorkowy wieczór w mojej okolicy padał deszcz. Padało przez kilka godzin, niestety z powodu długotrwałej suszy opady były kroplą w morzu potrzeb. We czwartek i piątek musiałem podlewać murawę i rośliny. No ale zawsze coś tam z nieba skapnęło. Deszcz to nie tylko wilgoć w podłożu ale także zwiększona wilgotność powietrza. A to dla roślin jest bardzo ważne.

Wróćmy jednak do trawnika. Te kilka chłodniejszych dni, deszcz i podlewanie sprawiły, że trawa zaczęła odrastać. Jeszcze w ostatni poniedziałek byłem przygnębiony stanem trawnika. Przeczytacie o tym TUTAJ. Dziś jestem dobrej myśli. Znów zaczyna robić się zielony.  Ostatnio dokonałem kilku “reanimacyjnych” zabiegów, które pomogą murawie w odzyskaniu dobrego wyglądu. Co zrobiłem? Zanim o tym napiszę zobaczcie, jak wyglądał trawnik wczoraj we wczesnych godzinach popołudniowych.

Po 15.00 wyprowadziłem z piwnicy kosiarkę i dość nisko skosiłem trawę (4 cm.) Wszystko po to, żeby ułatwić kolejne zabiegi pielęgnacyjne.

Potem kosiarkę zamieniłem na grabie. Zwykłe druciane grabie, którymi wygrabiłem przynajmniej część obeschniętych źdźbeł trawy. Dawno nie grabiłem i dziś mam odciski. Wszystko (oprócz grabi) powędrowało na kompostownik.

Następnie porządnie podlałem trawę. Na szczęście mam własne ujęcie wody, bo w mojej miejscowości wciąż obowiązuje zakaz wykorzystywania do podlewania czy napełniania basenów wody z wodociągu do godz. 24.00.

Tu muszę jeszcze dodać, że poprzednio murawę kosiłem w poniedziałek. A we wtorek tuż przed deszczem rozsypałem nawóz do trawnika POKON.

Trawnikowi daleko jeszcze do ideału. Ale są już pierwsze oznaki jego odradzania się. Nawet w najbardziej spalonych słońcem miejscach trawka zaczyna odrastać. Na horyzoncie widać już postępującą poprawę.

Na pewno po kolejnym koszeniu znów będę musiał wygrabić zeschnięte resztki trawy. Ale czegóż się nie robi dla ogrodu. I dla własnego Ego 🙂

Serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin portalu.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
2 Autorzy komentarzy
Andrzej ZawadzkiŁucja-Maria Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Łucja-Maria
Gość
Łucja-Maria

Na zdjęciach i w realu prawdopodobnie wyglądał niezbyt ciekawie a jest przez Ciebie prowadzony wzorcowo. Niestety, zniszczyły go upały i jednak brak wody. W końcu do naszych ogrodów wstąpiły deszcze i ochłodzenie więc trawnik już wygląda niemal jak dawniej.
Serdecznie pozdrawiam:)