Nowe rośliny w ogrodzie – lipiec 2019

Jakiś czas temu, pod koniec maja (wpis znajdziecie TUTAJ) pisałem, że ogród jednak jest z gumy i zawsze znajdzie się miejsce na nowe rośliny. Tydzień temu, na początku lipca w ogrodzie posadziłem kilkanaście nowych nabytków. Tym razem trochę wspomogła, a w zasadzie wymusiła to na mnie natura, ale większośc roślin to przemyślane decyzje i dobrane wcześniej gatunki i odmiany. Najwięcej nowości pojawiło się w północnej części ogrodu.

Za chwilę do nich wrócę. Ale prezentację zacznę od tych, posadzonych na miejsce roślin, które ugotowały się w 40-stopniowym upale i w ciągu dwóch – trzech dni uschły. Nie mogę odżałować kalmii szerokolistnej, która mimo niewielkich rozmiarów co roku w czerwcu obsypana była kwiatami. Już jej nie ma. Ale nie ma tego złego. Tam gdzie rosła posadziłem przepiękny ostrokrzew meserveae Little Sensation. Zobaczymy na ile to będzie sensation.

Czary mary i kiścień Curly Red znów jest na swoim miejscu. Poprzedni usechł w upale. Kupując nowy krzew tej odmiany dokupiłem również kiścień Little Flames (po lewej).

KIŚCIEŃ CURLY RED
KIŚCIEŃ LITTLE FLAMES

Po wschodniej stronie oczka wodnego rósł miniaturowy różanecznik Impeditum. Po czerwcowych upałach prawie zmarniał. Wykopałem go i zadoniczkowałem. Teraz powoli dochodzi do siebie w cienistym i wilgotnym kąciku roboczym. Na jego miejsce posadziłem różanecznik ponticum Graziella.

Pod klonem japońskim wylądował biedronkowy bluszcz pospolity (odmiana nieznana), który kilka dni wcześniej posadziłem po zachodniej stronie oczka. Szybko jednak postanowiłem przenieść go w inne miejsce. Ot, taka wędrówka roślin. A tam gdzie rósł bluszcz zasadziłem moje nowe wyzwanie ogrodnicze czyli ligustr japoński Rotundifolia. Zobaczymy jak sobie poradzi z naszymi zimami.

Teraz wróćmy do północnej części ogrodu. Jeszcze do niedawna rosły tu jedynie ostrokrzewy, skimia japońska i barwinki. Przy drzewach zaś bluszcze i trzmieliny, a przy ogrodzeniu laurowiśnie. W ubiegłym roku jedna z moich znajomych podczas zwiedzania mojego ogrodu powiedziała mi, że jest piękny ale… wygląda miejscami jak stanowiska w ogrodach botanicznych. W tym roku poszedłem po rozum do głowy i wykorzystując różne zimozielone rośliny liściaste zagęściłem południową część ogrodu. Rosną tam teraz m.in. zimozielone paprocie, pierisy japońskie, ciemierniki, trochodendron araliowaty, laurowiśnie, aukuby japońskie i bluszcze. W zeszłą środę nadszedł czas na zazielenianie północnej strony Zimozielonego ogrodu.

Na początek dwa niewielkie bluszcze pospolite (odmiany nieznane). Zakupiłem je za jakieś grosze w Biedronce.

Poniżej bluszcz pospolity Mini Heron. Już nie za grosze i nie z dyskontu.

A to dwa piękne bluszcze pospolite Adam.

Na zakończenie 3 niewielkie kępy traw hakonechloa macra All Gold. Jak już dorosną będą sporymi kępami.

Zapomniałbym o dwóch nowych żurawkach. Prezentowałem je kilka dni temu TUTAJ.

Za rok lub dwa bluszcze i trawy się rozrosną tworząc zielone uzupełnienie wyższych krzewów rosnących w tej części ogrodu. Wkrótce pokażę Wam jak przez rok przyrosły moje bluszcze posadzone w ubiegłym sezonie. A już jutro zapraszam na post o funkiach rosnących w Zimozielonym ogrodzie.

Serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin portalu.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
2 Autorzy komentarzy
Andrzej ZawadzkiŁucja-Maria Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Łucja-Maria
Gość
Łucja-Maria

O jejku, ale zaszalałeś. Ciebie nie można wypuścić do Centrum Ogrodniczego bo wydasz wszystkie pieniądze.
Muszę jednak przyznać Ci rację, że kupiłeś przepiękne rośliny.
Pozdrawiam serdecznie:)