Zimozielone dęby w moim ogrodzie

Ale upał… Kolejny dzień z temperaturami dochodzącymi do 35 czy nawet 36 stopni w cieniu. Nie pamiętam, tak gorącej pierwszej połowy czerwca. I to przez tyle dni! Ostatnio deszcz padał u mnie w sobotę. To prawie tydzień temu. Codziennie muszę podlewać, jak nie krzewy to trawnik. Hortensje i niektóre różaneczniki nawet dwa razy dzienne, bo mimo tego, że rosną w półcieniu to cierpią w tym upale. Dobrze, że mamy swoją studnię głębinową, bo w wodociągu ciśnienie coraz słabsze.

Ale nie o wodzie miałem dziś pisać, lecz o zimozielonych dębach, które rosną w moim ogrodzie. Stali bywalcy bloga wiedzą, że od dawna poszukuję wąskolistnej odmiany quercus ilex (dąb ostrolistny). Takie cudo rośnie w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu, ale nigdzie nie mogę znaleźć jego sadzonki. Jeden z moich Czytelników zauważył, że to być może jest zwykły dąb ostrolistny, tyle, że z uwagi na klimat ma węższe liście. Nie wiem, ale takie z wąskimi liśćmi widziałem też w Rzymie, więc to chyba taka odmiana. Ale nie znam się na zimozielonych dębach więc nie będę się mądrzył. 

Za to będąc w listopadzie 2017 w Nicei w jednym z tamtejszych parków pozbierałem żołędzie wiecznie zielonych dębów. Przywiozłem je do domu, przechłodziłem w lodówce i posadziłem. W styczniu 2018 wykiełkowały, a późnym latem trafiły do ogrodu. Ostatnia lekka zima zupełnie im nie zaszkodziła. Wiosną zaczęły puszczać nowe listki. Dwa rosną w zakątku z aukubami i pierisami japońskimi. Jeden koło trochodendrona i ostrokrzewu Golden van Tol. Tak wyglądają dzisiaj.

Inny z zimozielonych dębów to niewielki jeszcze krzaczek, który kupiłem w Polsce, w jednej ze szkółek w Warszawie. On także wypuścił sporo owych liści. Wyglądem przypomina nieco te dęby, których żołędzie przywiozłem z Nicei. Ale nie jestem do końca przekonany czy to ta sama odmiana.

W maju spotkała mnie wspaniała niespodzianka od Czytelnika portalu Adama z Warszawy. Adam, podczas ubiegłorocznego zwiedzania gór w Grecji  pozbierał żołędzie zimozielonych dębów i po powrocie do domu je zasadził. Wyrosły mu piękne sadzonki i 3 z nich mi podarował. Dwa rosną w ogrodzie i puszczają już kolejne listki. Jeden czeka na odbiór. Już za kilka dni pojedzie za Warszawę do kolejnego, młodego miłośnika zimozielonych roślin liściastych.

I to dęby od Adama są “najbardziej ostrolistne”. W zasadzie przypominają do złudzenia młode ostrokrzewy. Ale wierzcie mi, że wyrosły z żołędzi!

Czy wiecznie zielone dęby przetrwają kolejną zimę? Trudno powiedzieć. Może się tu zaaklimatyzują? Trzeba ryzykować i próbować. Skoro od lat rośnie u mnie bluszcz algierski to może i zimozielone dęby też będą rosnąć. Na pewno o tym napiszę.

Serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin portalu.

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
3 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
3 Autorzy komentarzy
EwaAndrzej ZawadzkiŁucja - Maria Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Łucja - Maria
Gość
Łucja - Maria

Doskonale pamiętam Twój post i informację o zebranych żołędziach w Nicei. Teraz masz już piękne sadzonki.
Andrzejku, może na zimę je zabezpieczysz. Gdy będą większe dadzą sobie same radę. Nie będę wywoływać wilka z lasu… Niech sobie spokojne rosną te piękne maleńkie sadzonki na chwałę ich Właściciela. Wszak te dostojne drzewa są symbolem mądrości i siły.
Serdecznie Cię pozdrawiam:)

Łucja - Maria
Gość
Łucja - Maria

U mnie demencja a nie skutki upału. Muszę ci powiedzieć, że dopiero teraz jestem w swoim żywiole.
Odpowiadają mi i to bardzo, takie temperatury jak obecnie. Jest tylko jeden problem. Chciałam iść teraz do warzywnika jednak dostałam szlaban od Eryka. Może to i dobrze, odrobię zaległości na Ulubionych Blogach.
Cieplutko Cie pozdrawiam:)

Ewa
Gość
Ewa

Trudno się domyślić, że to dęby 🙂 Jeśli Ci się uda to będziesz miał prawdziwe rarytasy w ogrodzie. Wiem z doświadczenia, że takie własnoręcznie zrobione sadzonki cieszą najbardziej – trzymam kciuki.
U mnie zastój, nie dam rady pracować w ogrodzie i jestem coraz bardziej zdesperowana opóźnieniami w pracach.
Dziś w nocy było o dziwo spokojnie, padało lekko całe 10 minut więc rankiem nie było wyboru i … woda naprzód!
Zazdroszczę Ci tej studni. My mamy osobny licznik w ogrodzie ale i tak koszty szybko rosną.
Udanego weekendu Andrzejku 🙂