Deszcz? Jaki deszcz?

Kiedy przeglądam media społecznościowe, szczególnie grupy ogrodnicze funkcjonujące na FB widzę, że w wielu miejscach kraju spadł deszcz. Gdzieniegdzie nawet było go dość sporo. A w niektórych miejscach Polski wręcz za dużo! Dajcie trochę, bo u mnie deszczu jak na lekarstwo. Wczoraj rano zaczęło kropić. Już myślałem, że przez cały dzień będzie mokro. Niestety, przy wczorajszych porannych opadach mżawka to tropikalna ulewa. Jak kot kichnie to więcej wody mu z nosa wylatuje, niż wczoraj spadło deszczu. Codziennie muszę podlewać. Jak nie krzewy to trawnik. Jak nie trawnik to krzewy. I tak na okrągło. Czy ta susza kiedyś się skończy? Co prawda ogród wygląda teraz zjawiskowo, kwitną różaneczniki, dookoła jest piękna zieleń. Ale moja okolica zamienia się powoli w step. Pola są wyschnięte, ziemia spękana. Co z tego wyniknie? Ale dość narzekania. Jak wspomniałem wcześniej w Zimozielonym ogrodzie tętni życie! Jest mnóstwo kolorów. Po trawniku biegają wiewiórki, dookoła latają ptaki, a wieczorami pokazują się jeże i… nietoperze. Wczoraj przez większość dnia było pogodnie. Wreszcie kupiłem pelargonie, które dziś powędrują do skrzynek. Wczoraj zmieniłem też wystrój na schodach. Są tam teraz nowe kwiaty. Ale o tym napiszę w osobnym poście. Dziś zapraszam na kolorowy, wiosenny spacer po Zimozielonym ogrodzie, który co dzień się zmienia!

Dziś od rana jest słonecznie i bardzo ciepło. O 07.00 było już 15 stopni. To był chyba pierwszy w tym sezonie tak ciepły poranek. Kolejne krzewy różaneczników wchodzą w szczytowy okres kwitnienia. Ich kwiaty otwierają się dosłownie w oczach! Poniżej odmiany Scinillation i Progres.

To z kolei różanecznik Viscy. Uwielbiam kolory jego kwiatów. Są dość nietypowe jak na różaneczniki.

Kwitnie też ten, którego nazwy nie mogę sobie przypomnieć. A może Wy pomożecie?

To już ostatnie dni kwitnienia wiosennych kwiatów cebulowych. Zostały już tylko tulipany. Ale i one za kilka dni totalnie przekwitną.

Zakwitły obie moje azalie japońskie odmiany “Dorota”. Krzewy są jeszcze malutkie, kupiłem je w ubiegłym sezonie.

Otwierają się pąki różanecznika Catawbiense Grandiflorum.

I jeszcze jednego, którego nazwy znów nie pamiętam.

Pieris japoński Mountain Fire ma piękne, kolorowe przyrosty. Ponieważ w ogrodzie mam kilka gatunków pierisów poświęcę im osobny post. Naprawdę warto!

Poniżej doskonale widać ślady po podlewaniu. Śladów po deszczu nie ma 🙁

Dzięki nieustannemu podlewaniu w ogrodzie jest kolorowo i świeżo.

Za kilka dni zakwitnie stranwesja. Będzie doskonałą stołówką dla zapylaczy!

Tylko Dyzio coś nie za bardzo jest zadowolony z tego, co dzieje się w ogrodzie.

Dziś czeka mnie koszenie trawnika. Ciekawe, czy pogoda zrobi mi psikusa i tuż przed koszeniem albo w jego trakcie zacznie padać. Ostatnio gdy kosiłem trawnik nieoczekiwanie wyłączono prąd. Globalna awaria (tak powiedziała Pani w dziale obsługi) pozbawiła zasilania całe zachodnie przedmieścia Warszawy i kilka dzielnic stolicy.

Biegnę do ogrodu, a potem na balkon sadzić pelargonie. A Was serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin portalu.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
2 Autorzy komentarzy
Andrzej ZawadzkiŁucja - Maria Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Łucja - Maria
Gość
Łucja - Maria

WOW! jak u Ciebie kolorowo. U mnie nie kwitnie jeszcze żaden różanecznik i ani jedna azalia. Wczoraj u mnie lało jak z cebra, dzisiaj na szczęście słoneczna pogoda więc trochę podgoniliśmy robotę w ogrodzie. Zachwycił mnie ten czarny przystojniak z białą muchą. Świetnie pozował do zdjęć!
Andrzejku, życzę miłego,słonecznego weekendu:)