Kwiecień w ogrodzie… i nie tylko

Kwiecień  plecień… W tym roku przysłowie to sprawdziło się w 100 procentach. Raz było ciepło i prawie letnio, czasem się mocno ochładzało, tak jakby zima chciała wracać. Jednak tegoroczny kwiecień zapiszę się w historii jako strasznie suchy miesiąc. Wiem, że w innych rejonach Polski padało. Na zachodnich przedmieściach Warszawy deszczu było jednak tyle, co kot napłakał. Straszna susza, która niestety trwa dalej. A tak naprawdę rozpoczęła się wiele miesięcy temu. Symbolem tego miesiąca będzie polewaczka do trawnika i wąż z pistoletem do podlewania. Coraz częściej myślę o instalacji nawadniającej… Póki co jednak, jest ona poza moim zasięgiem.

Na szczęście mamy studnię i oczywiście wodę z wodociągu, więc można spokojnie podlewać. Chociaż z woda bywa różnie. Ta z wodociągu jest dość droga, poza tym w czasie suszy, kiedy wszyscy podlewają znacząco spada ciśnienie. Jeśli zaś chodzi o wodę ze studni, to np. u moich sąsiadów studnia wyschła. My mamy głębinową ale kto wie co się dzieje z pokładami wody w mojej okolicy.

Wróćmy jednak do comiesięcznego podsumowania. Po ciepłej końcówce marca kwiecień powitał nas chłodem. Poranki były zimne, temperatura oscylowała wokół 0 stopni C. Jednak już 4 i 5 kwietnia zrobiło się prawie letnio, a w ciągu dnia odnotowywaliśmy 20 stopni. W ogrodzie robiło się kolorowo.

Chłody powróciły na początku drugiej dekady miesiąca. Na szczęście nie było jednak przymrozków. W ogrodzie rozkwitało coraz więcej wiosennych kwiatów, pojawiało się także coraz więcej świeżej zieleni. I chociaż w moim ogrodzie zielono jest przez okrągły rok, to bardzo lubię, kiedy wiosną można podziwiać dziesiątki odcieni tego koloru. 

Pod koniec drugiej dekady kwietnia w ogrodzie zaszło sporo zmian. Przebudowałem kącik egzotyczny, w kolejnych dniach posadziłem też sporo nowych roślin, m.in. zimozielone paprocie i ciemierniki.

Trzecią dekadę kwietnia, w tym Święta Wielkanocne spędziłem w Atenach i w okolicach stolicy Grecji. Okazuje się, że 6 dni to za mało na to, żeby zwiedzić to ciekawe miasto. Nie wiem, jak można obejrzeć Akropol w godzinę. A tyle czasu na tą atrakcję poświęca się na zorganizowanych wycieczkach. Ja na szczęście sam sobie wszystko organizuję.

O Atenach, jej zabytkach i zieleni napiszę już wkrótce. Pierwszy, wprowadzający post pojawi się najprawdopodobniej już jutro.

Kiedy wróciłem do domu ogród cały rozkwitał. W ciągu kilku dni zaczęły zielenić się dęby. Kwitły tulipany. Pierwsze kwiaty pojawiły się również na różanecznikach. Pod moją nieobecność ogród miał opiekę, szczególnie tę w postaci podlewania. Zadbał o to tata. Po powrocie musiałem jednak znów podlewać. Nie spadła ani jedna kropla deszczu. Na dodatek 26 kwietnia było prawie 30 stopni. W inne dni było troszkę chłodniej, ale wiał wysuszający wiatr. Masakra. Początek maja przyniósł ochłodzenie, trochę chmur i zero deszczu. Ale o tym napisze za miesiąc, w kolejnym podsumowaniu.

Na zakończenie, jak co miesiąc prezentuję Wam tabelę z temperaturami odnotowanymi w kwietniu w Warszawie. Pochodzi ona ze strony Accuweather.com

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury portalu.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
2 Autorzy komentarzy
Andrzej ZawadzkiŁucja - Maria Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Łucja - Maria
Gość
Łucja - Maria

Jestem zachwycona Twoim kącikiem egzotycznym, Jest bardzo piękny a za rok, dwa będzie jeszcze bardziej zachwycał.
Straszne są anomalia pogodowe. U mnie dzisiaj nie padało. Nie było nas kilka dni i zgniły z nadmiaru deszczu kwitnące pomidory rosnące pod foliakiem. Nie wiem czy jest sadzić nowe. Masakra.
Serdecznie pozdrawiam:)