Koniec marca w ogrodzie rodziców

Sam początek kalendarzowej wiosny był wspaniały, ciepły i słoneczny. Ale ponieważ początek wiosny ma swoje prawa w środku tego tygodnia zrobiło się zimno i spadł śnieg. Nie poleżał on zbyt długo, ale przypomniał nam, że to dopiero początek wiosny i chłód może jeszcze powrócić. Lepiej niech to będzie teraz niż miałoby być w czasie kwitnienia drzew i krzewów owocowych. Wczoraj i dziś było niby przyjemnie, pokazywało się słońce, słupki rtęci na termometrach doszły dziś do 18 stopni, ale… wiał chłodny i nieprzyjemny wiatr. A najbliższe dwie noce mogą przynieść lekkie przymrozki. No ale nic. W końcu mamy przełom marca i kwietnia.

Dziś odwiedziłem ogród moich rodziców. Żeby było śmiesznie przez ostatnie dni rośliny lekko jakby zamarły czekając na cieplejszą aurę. Późno kwitnące odmiany forsycji jeszcze nie zdecydowały się na pokaz kolorów.

Na skalniaku coś będzie kwitnąć.

A przy skalniaku z ziemi powoli wystawiają swoje główki hosty (funkie).

Piwonia drzewiasta maju spore listki i zawiązki pąków kwiatowych.

W warzywniaku dominuje szczypiorek. Bardzo urósł przez kilka ostatnich dni.

Zimozielony berberys Julianae szykuje się do kwitnienia.

Inne krzewy powoli zawiązują listki.

Krokusy już przekwitły, teraz czas na hiacynty, a za chwilę na tulipany.

Róże i azalie wielkokwiatowe. Ależ one pędzą!

Jak zawsze nie mogło zabraknąć mistrza drugiego planu. Dyzio udaje, że go nie ma. Schował się za magnolią wielkokwiatową DD Blanchard.

A już jutro relacja z mojego ogrodu. Coś zaczyna się dziać 🙂 Ale o tym przeczytacie jutro.

Serdecznie zapraszam do codziennych odwiedzin portalu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o