Laurowiśnie na początku wiosny 2019

No i mamy wiosnę. Nareszcie. Zawsze bardzo tęsknię za tą porą roku i już w grudniu nie mogę się jej doczekać. Na szczęście w tym roku zima była bardzo łagodna i wyjątkowo krótka. Już w lutym powoli zacząłem oceniać stan roślin, ale mając doświadczenie z poprzednich lat, kiedy to nawet na początku kwietnia bywało mroźno i śnieżnie nie chciałem robić tego ostatecznie. Ogród to nie “Milionerzy” i na początku marca nie można powiedzieć, że ten czy inny krzew definitywnie świetnie sobie poradził z zimą. Pamiętam jak w ubiegłym roku pod koniec lutego rośliny mimo mrozu w były w świetnym stanie. Potem jednak przyszła odwilż, a po niej tęgi mróz połączony ze słońcem. Taka mieszanka bywa zabójcza dla wielu liściastych roślin zimozielonych. Na szczęście u mnie ucierpiało tylko kilka roślin, i na szczęście nie były to zabójcze obrażenia. Dziś jednak można już chyba śmiało powiedzieć, że tęgi mróz nie wróci. Owszem, przymrozki mogą się zdarzyć. Oby nie, bo wiele roślin już za chwilę zacznie kwitnąć, a mróz mógłby zniszczyć kwiaty lub mocno nabrzmiałe pąki kwiatowe. Nie ma co gdybać, może nie będzie tak źle. Wróćmy więc do oceny stanu roślin po ostatniej zimie. Dziś czas na moje laurowiśnie.

Stali bywalcy dawnego bloga, a obecnie portalu wiedzą, że od lat uprawiam w ogrodzie kilka odmian tych ciekawych zimozielonych krzewów liściastych.

Pierwsze dwie to laurowiśnie wschodnie Otto Luyken. To chyba najbardziej odporna na mrozy odmiana. U mnie rosną od lat i jeszcze nigdy nie były specjalnie mocno uszkodzone przez mróz, i to nawet taki, który sięgał -28 stopni.

Laurowiśnia wschodnia Otto Luyken
Laurowiśnia wschodnia Otto Luyken

Troszkę młodsza jest laurowiśnia wschodnia Caucasica. mimo tego, ze to bardzo odporna na mrozy odmiana, to 3 lata temu połączenie silnego mrozu ze słońcem spaliło sporą część liści rośliny. Na szczęście przemarzły tylko najwyżej położone pędy zewnętrzne. Musiałem mocno ją przyciąć. Krzew wiosną miał sporo przyrostów, ale do dziś nie osiągnął takiej wysokości jaką miał przed przemarznięciem. A dodam, że Caucasica miała ponad 260 cm.

Laurowiśnia wschodnia Caucasica
Laurowiśnia wschodnia Caucasica

Gorzej było z laurowiśniami Caucasica rosnącymi jako żywopłot. Były to młode i niezbyt gęste jeszcze krzewy. Zmarzły im wszystkie liście. Zniechęcony tym faktem przyciąłem je przy samej zimie, a wiosną miałem je wykopać i wyrzucić. Ale na szczęście posłuchałem głosu rozsądku mojego znajomego i pozwoliłem i się odrodzić. Kolejne zimy przeżyły bez większych uszkodzeń. Tę ostatnią także. Jeśli chcecie sadzić jako żywopłot takie odmiany laurowiśni jak Caucasica, Herbergii czy Etna lub Novita to sugeruję, żeby odległość między krzewami wynosiła nawet 80-100 cm. I koniecznie je przycinajcie. Wtedy szybko się zagęszczą. Odmiana Otto Luyken jest raczej dosyć niska i rozłożysta. Można jednak formować z niej szerokie obwódki lub niskie żywopłoty.

Laurowiśnia wschodnia Caucasica
Laurowiśnia wschodnia Caucasica

A to już moja starsza laurowiśnia wschodnia Herbergii. Rosnie w pełnym cieniu, ale jakoś nie pasuje jej to miejsce. Nie wiem, czy nie ma tam zbyt sucho. W ubiegłym roku mocno ją przyciąłem bo strasznie się porozrastała. W tym roku zapewnię jej znacznie więcej wilgoci i zobaczymy co z nią będzie.

Laurowiśnia wschodnia Herbergii

Jej młodsza siostra rośnie bardzo dobrze, ale nie chcę zapeszać. Póki co jest gęsta i ma mnóstwo pąków.

Laurowiśnia wschodnia Herbergii
Laurowiśnia wschodnia Herbergii

Laurowiśnia wschodnia Ivory jest dość kapryśna i rośnie bardzo wolno. Ale ujęła mnie jej uroda i nie wypuszczę jej z ogrodu. Nawet jak przemarzną jej liście to wiosną szybko wróci do formy. Coś o tym wiem.

Laurowiśnia wschodnia Ivory
Laurowiśnia wschodnia Ivory

Na koniec jeszcze moje dwie najmłodsze laurowiśnie. Obie rosną w zacienionym i zacisznym zakątku przy altance.

Zakątek przy altance

Pierwsza to laurowiśnia wschodnia Schipkaensis. Przywiozłem ją ze sklepiku przy Arboretum w Rogowie. Na terenach należących do SGGW rośnie sporo krzewów tej odmiany. Niektóre mają sporo ponad 2 metry wysokości i ze 3 szerokości. To podobno dość stara i bardzo odporna na mrozy odmiana.

Laurowiśnia wschodnia Schipkaensis

Najmłodsza jest laurowiśnia wschodnia Genolia. Rośnie u mnie od zeszłego sezonu. To niezbyt odporna na silne mrozy odmiana. Ale ostatnia zima nie była jej straszna. Zobaczymy jak sobie poradzi z kolejnymi.

Laurowiśnia wschodnia Genolia

Jest jeszcze jedna. To odmiana Etna, ale ona rośnie u moich rodziców i pokażę ją Wam przy okazji wizyty w ich ogrodzie.

Ostatnia zima nie narobiła szkód w roślinności. Nic dziwnego, odnotowałem raptem kilka nocy z temperaturami minimalnym rzędu -13 stopni. Teraz liczę na wilgotną i ciepłą wiosnę. Niech rośliny rosną i przygotowuję się do kolejnej zimy.

Opis uprawy części odmian znajdziecie w menu górnym w zakładce “Moje rośliny”. Wkrótce trafią tam także opisy tych odmian, których jeszcze nie zdążyłem opublikować.

Serdecznie zapraszam do codziennego odwiedzania portalu.

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
3 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
4 Autorzy komentarzy
Konrad SobieszekZosiaAndrzej ZawadzkiŁucja - Maria Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Łucja - Maria
Gość
Łucja - Maria

Andrzeju,
jak miło znowu być u Ciebie z wizytą. Bardzo lubię laurowiśnie bo jest to bardzo piękna i atrakcyjna roślina. Te zimozielone krzewy liściaste zdobią ogród i świetnie prezentują się zarówno jako pojedyncze krzewy, jaki i w kompozycjach.
Serdecznie Cię pozdrawiam:)

Zosia
Gość
Zosia

Swietny artykul. To z niego dowiedzialam sie jakie krzewy mam Po zewnętrznej stronie płotu .Mam ok 15 szt laurowiśni. Ok 2 metrowych. Niestety systematycznie niszczone przez parkujace tam samochody. Tej zimy nie były niestety zielone . Bardzo proszę o radę jak przycinac laurowiśnie oraz czym mawozic .

Konrad Sobieszek
Użytkownik

Twoje laurowiśnie po ostatniej zimie świetnie wyglądają. Moje Novity mają po około 20. Kilka sztuk. Resztę wywaliłem jak się wkurzyłem, że przemarzły 2 lata temu. Dobrze, ze zostawiłem kilka. U sąsiadów piękne, maja ponad pół metra (kupione w tym samym czasie). Jednakże były osłaniane na zimę agrowłókniną i posadzone w ziemi z kompostu. Mój Otto Lyuken ma się bardzo dobrze, kwitnie, w tym roku to już będzie spory krzew. Nowe nabytki to kolejna trzmielina na pniu, tym razem emerald n’gold lub ta druga 🙂 a także goździk o fajnych niebieskawych trawiastych liściach (chyba zimozielonych) i Irga wierzbolistna 1 szt dla… Czytaj więcej »