Koniec lutego w latach 2008-2019


W ostatnich dniach pogoda troszkę nas rozpieszcza. Oczywiście nie ma upałów, a temperatury nie biją takich rekordów jak na Wyspach Brytyjskich, gdzie w jednej z miejscowości na południu Anglii odnotowano ponad +20 stopni C. To rekord wszechczasów dla lutego! Ale my też nie możemy narzekać. Kilka dni temu nocami było mroźno. Teraz możemy cieszyć się temperaturami oscylującymi wokół +10 stopni. A ma być jeszcze cieplej! Co prawda pod koniec tygodnia trochę się ochłodzi, ale mrozy podobno już nie powrócą. Wczoraj spacerowaliśmy po moim Zimozielonym ogrodzie, ciesząc się słońcem, zielenią i urodą roślin. Dziś, zgodnie z obietnicą powrócimy do poprzednich lat i sprawdzimy jak wyglądał koniec lutego od czasów I wojny punickiej do dziś. Oczywiście żartuję. Ale i tak cofniemy się bardziej niż robiliśmy to w moich innych podsumowaniach. Na ogół rokiem początkowym był 2012. Dziś zaczniemy od 2008! Prawda, że to spora różnica?!

No to zaczynamy!

Koniec lutego 2008 był całkiem ciepły. A w moim ogrodzie nie było wtedy jeszcze ani kostki granitowej, ani obecnego oczka wodnego, ani 99% roślin, które są teraz. Ale miło popatrzeć jak zaczynałem moją przygodę z ogrodem. Po lewej stronie widać skarpy po obu stronach schodów wejściowych do domu. Dziś są one całe zarośnięte trzmielinami.

2009 to już zupełnie inne klimaty. Roślin troszkę przybyło, ale nie widać ich spod ogromnej warstwy śniegu. To dopiero była zima! Zobaczcie, na balkonie nie ma jeszcze barierek, na ścianach brakuje bluszczy i trzmielin. Ale zapewniam Was, że to ten sam dom, co teraz.

Teraz nasz wehikuł czasu zrobi mały skok. Nie mam zdjęć z końca lutego z 2010 i 2011 roku. Byłem wtedy zbyt zapracowany żeby mieć chociaż chwilę czasu na robienie zdjęć. Dobrze, że te czasy już dawno minęły. Kolejny 2012 rok to już spokój i możliwość fotografowania. To też początek pewnej ery, ale o tym napiszę jutro. Koniec lutego 2012 był dość ciepły i słoneczny. A o ile więcej roślin było w ogrodzie! Zresztą sami zobaczcie.

Pod koniec lutego 2013 był śnieg. Mnóstwo śniegu! No i lód na roślinach! Woda kapiąca z dachu nie mogła spłynąć przez zamarznięte rynny i kapała na trzmieliny. No i przez noc tak nakapała, że rano były trzmielinowe lody.

Za to w kolejnym roku… Ach, jak na Riwierze! Cudownie ciepło, słonecznie, pięknie. Jak ja lubię takie zakończenie lutego!

W 2015 też nie mogliśmy narzekać. Może brakowało trochę błękitu nieba, ale było dość ciepło i przynajmniej nie trzeba było odśnieżać.

Koniec lutego 2016 to znów Riwiera! No prawie, bo oczko lekko było zamarznięte. Ogród dojrzewał, roślin przybywało, dom zarastał… Ogólnie całkiem przyjemnie.

W 2017 koniec lutego był dość burzliwy. 25 dnia miesiąca spadło bardzo dużo śniegu. Do określenia czynności opadów miałem użyć innego słowa, ale mi nie wypada. A już 2 dni później sprzątałem ogród. To było pierwsze grabienie po zimie. Dyzio był świadkiem mojej ciężkiej pracy. A wiecie jak to jest, jak się po zimie wyjdzie pierwszy raz do ogrodu. Następnego dnia nie można palcem kiwnąć. No i lepiej nie kichać, ale tego już nie będę szerzej wyjaśniał.

Rok temu pod koniec miesiąca wyjeżdżałem do sanatorium. Przed moim wyjazdem w ogrodzie było mroźno. Nawet bardzo mroźno. Warto dodać, że były to pierwsze tak duże mrozy tamtej zimy. Ale najgorsze dopiero miało nadejść. Najzimniejsze noce były na początku marca. Oby w tym roku ta historia się nie powtórzyła.

Póki co jednak znów mamy Riwierę. Znów prawie, bo znów lód na oczku psuje wrażenia.

Jak widać w naszym klimacie pogoda potrafi płatać figle. I to nie byle jakie! Miejmy jednak nadzieję, że w tym roku nie będzie szalała i po wczesnej, pięknej wiośnie nie nadejdzie późna, paskudna, mroźna zima.

Serdecznie zapraszam do codziennej lektury bloga.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
1 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najciekawszy wątek komentarzy
2 Autorzy komentarzy
Andrzej ZawadzkiZacisze Lenki Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
Powiadom o
Zacisze Lenki
Gość
Zacisze Lenki

Oj kapryśna coś ta pogoda. Oby od razu z kurtek nie przeszliśmy na krótkie rękawy. Andrzeju powiadomienia nadal się nie pokazują, wchodzę z Twoich wpisów na poprzednim blogu (oba mam w obserwowanych). Serdeczności.:)